Jak uszyć...płaszcz i kieszeń z jedną wypustką

To kolejny post poświęcony tematowi jak sobie radzić i jak ułatwiać szycie. Mam nadzieję, że moje wywody na coś się Wam przydadzą. Nie pis...

To kolejny post poświęcony tematowi jak sobie radzić i jak ułatwiać szycie.
Mam nadzieję, że moje wywody na coś się Wam przydadzą.
Nie piszę ich  dlatego, żeby się chwalić co umiem, bo gdybym tak robiła, pokazywałabym Wam tylko gotowe rzeczy, ale zamysł jest zupełnie inny.


Szyję ponad 20 lat, wiec coś o szyciu wiem, wiele nauczyłam się dzięki uporowi, dociekliwości, ale też metodom prób o błędów.




A teraz podstawowa zasada:
pamiętajcie o pewnej zasadniczej rzeczy, jeżeli szyjecie pierwszy raz, np. kieszeń, 
zróbcie próbę, na skrawku materiału, a nie na oryginalnej rzeczy, jak coś nie wyjdzie, nie da się tego wytrzeć gumką 
jeżeli będziecie robić próbę, róbcie to tak jak w przepisie, z podklejaniem, dokładnym wymierzaniem, tylko wtedy wyłapiecie swoje błędy
jeżeli nie wychodzi trzeba niestety powtórzyć krok po kroku od początku.

Wyznaję zasadę: jeżeli chcesz nauczyć się szyć dobrze, ćwicz !!!

Dziś pokażę Wam jak sobie radzę z:
-szyciem kieszeni na zakładkę na sposób drugi
-sposób na  zaszewkę pod kołnierzem sposób drugi
-jak odszyć płaszcz, żeby nie wysuwał się z przodu płaszcza
-jak zabezpieczyć odszycie, przed wysuwaniem się z przodu płaszcza
Płaszcz uszyłam z bardzo grubej  dzianiny wełnianej  TU  zakupionej w Textilmarze, po świetnej cenie 
-zużyłam 2,5 metra tkaniny
-2 metry podszewki wiskozowej
-2 poduszki
-2 paski watoliny
-8 pasków z podszewki na mocowanie
-2  zatrzaski
- flizelina z nitką
- taśma flizelinowa z nitką prostą, tą kupuje TU

ZACZYNAMY ! 

Zszywamy części przodu ze sobą i tak samo części tyłu, w tym przypadku podkleiłam tylko niektóre
miejsca, a dlatego, że moja tkanina/dzianina jest bardzo gruba i po podklejeniu byłaby jeszcze grubsza i sztywniejsza TU i TU podklejałam inaczej wszystko zależy z czego szyjemy.





 
PAMIĘTAJCIE O ROZPRASOWYWANIU SZWÓW, JA ROBIĘ TO NA BIEŻĄCO !!!




 
teraz możemy przyszyć szlufki, oczywiście, jeżeli chcecie płaszcz z paskiem
 
teraz płaszcz zszywamy razem z podszewką 



Przechodzimy do mocowania kołnierza, musimy o tym pamiętać, bo nie zamocowany kołnierz, sprawi, że płaszcz nie będzie się dobrze układał 

a na koniec taki mały trik, czasami to stosuje, kiedy mam trochę trudną tkaninę do ujarzmienia




Pozdrawiam :)

You Might Also Like

45 komentarze

  1. No to już wiem dlaczego w moim szarym płaszczyku a la szlafrok owe odszycie wywija się na wierzch... nie zrobiłam dodatkowego stebnowania. Na przyszłość będę pamiętać a ten płaszcz "uratowałam" stebnując po zewnętrznej wszystkie brzegi.
    Kolejny świetny płaszcz i świetny tutorial. Na pewno był bardzo pracochłonny więc tym bardziej wielkie dzięki. Czekam na prezentacje wszystkich płaszczy na Tobie:) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, pomijając stębnowanie to jedna sprawa, ale drugą tez jest pewnie fakt, że jak stębnujesz od spodu, musisz deko wysunąć ten spód, pokazałam tu dziś :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Dziękuję z całego serca za ten wpis. Dzięki temu że dzielisz się wiedzą rozjaśniasz w głowie laikom takim jak ja 😊 Właśnie porwałam się za mój pierwszy płaszczyk i robię próbne szycie tak jak zalecasz. Na skróty się nie da a tkaniny byłoby szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Masz bardzo dobre podejście, trening czyni mistrza, ja nie od razu wszystkiego się nauczyłam, na początku tez łatwo nie było, ale jak są chęci, to nie ma siły :)

      Usuń
  3. Chciałam tylko dodać że płaszczyk jest piękny i ciekawa jestem jak prezentuje się na tobie :-) tylko wpisałam nie tu gdzie trzeba :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jak tylko nadarzy się okazja, na pewno zrobie, chociaz z tym u mnie nie jest tak łatwo, kiepsko z logistyką zdjeciową :)

      Usuń
  4. Lepszego postu od dawna nie widziałam, jestem zachwycona tym opisem, a płaszcz przepiękny. jak Ty to wszystko czarujesz, że nie można oderwać wzroku. Uwielbiam Cię za te posty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Anettko, jak czytam, Twój wpis to buzia mi sie smieje od ucha do ucha, dziękuję za tyle miłych słów :)

      Usuń
  5. Dzięki Ci o wielka kobieta za dzielenie się tą tajemną krawiecką wiedzą ! :) Dzięki Tobie już wiem co zrobić, by to niefortunne odszycie nie wysuwało się w moim drugim już płaszczyku. Zmorą to moją było do dnia dzisiejszego, a dziś - dziś już wiem jak to zrobić . Jupi ! :) Pozdrawiam , Natalia I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje drobne porady, mogą pomóc. Czasami mały trik a efekt, zadawalający, a w końcu w szyciu jest to niezmiernie ważne. Mamy wtedy dalsza motywację. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Ładny kolorek płaszczyka :) Dzięki za instrukcję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny płaszcz i chylę czoła przed tak ogromną pracą z pokazaniem krok po kroku jak uszyć takie dzieło, żeby w burdzie było wszystko tak świetnie przekazane, ale o tym można tylko pomarzyć, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :)
      Ciężko byłoby coś takiego zamieszczać w burdzie, chyba, że tylko raz na jakiś czas pojedynczy wykrój. Bo gdyby do każdego to każde wydanie było by grubości książki :)))

      Usuń
  8. Płaszcz jest cudny Beatko no wszystko idealnie jak to zwykle bywa u Ciebie!!! Bardzo podoba mi się ten fason może się skuszę w przyszłym roku na taki krój. Instrukcja szycia bardzo czytelna i dokładna, gratuluje umiejętności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Sylwia, jestem zawsze ciekawa Twojego komentarza i jakiś sugestii.
      A płaszcz jeszcze nie miał swojej premiery, bo trochę pochorowaliśmy się. Ale co się odwlecze to nie uciecze :)))

      Usuń
  9. Jesteś skarbnicą wiedzy! Z radością i bardzo wnikliwie czytam Twoje wskazówki dotyczące szycia różnych rzeczy, bo są one po prostu wartościowe. A te dotyczące szycia płaszczy będę mogła z powodzeniem wykorzystać przy szyciu wełnianego żakietu. Wiadomo - jak się uczyć, to tylko od najlepszych :).
    Płaszcz jest cudowny. Od razu mi się taki zamarzył, a siedząca obok mnie mama od razu powiedziała, że muszę sobie taki koniecznie uszyć ;). Dzięki Tobie moja lista rzeczy do uszycia się powiększa.
    Pozdrawiam serdecznie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Kasiu.
      Mam nadzieje, że coś wykorzystasz z moich opisów :)
      Musze przyznać, że płaszcz ma naprawdę fajny fason, i tak się zastanawiam czy nie uszyć takiego, ale w wersji wiosennej.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawe tutoriale. Przymierzam się do kieszeni tego typu już od dawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, dziękuję za odwiedziny.
      Tu jest jeden sposób, a w poście wcześniejszym drugi sposób na taką kieszeń.

      Usuń
  11. Beatko, bardzo dziękuję za kolejną wartościową instrukcję. Czytam po kilka razy Twoje wpisy i chłonę każda wskazówkę. Już wiem np. dlaczego w moim pierwszym płaszczu odczycie wychodzi na zewnątrz, a szyłam go z powyższego wykroju bez większych modyfikacji.:) Dzięki Twoim wskazówkom zacznę ćwiczenia w szyciu takich ozdobnych kieszeni, bo coraz większą mam na nie ochotę.:) Mobilizujesz do szycia płaszczy i przekazujesz niesamowicie bezcenną wiedzę. Dziękuję raz jeszcze!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dodatkowo wielką prośbę, chciałabyś opisać właściwości tej pięknej wełny? Czy patrząc pod światło widzisz prześwity, czy będzie mocno przewiewna? Jestem strasznym zmarzlakiem i stąd moje pytanie. Kolor i cena jest bardzo zachęcająca, ale zastanawiam się, czy wiatr nie będzie za mocno przewiewał pleców. :) Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prześwitów, żadnych nie ma bo jest gruba i mięsista, sama nie wiem do czego ja porównać. Nie wiem jak będzie się sprawował, bo nie miałam okazji w nim wyjść, bo u mnie ciągle deszcz i mi trochę szkoda, ale raczej jak tylko na podszewce, to na teraz i początek wiosny. A tak jak pisałam gdzieś wcześniej, ocieplenia bym nie dała, bo już wtedy byłby dla mnie za gruby.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź i opis.:)

      Usuń
    3. Beatko i jak wrażenia z dzianiny? Już miałaś okazję założyć płaszcz i zrobić zdjęcia w świetle dziennym? :)

      Usuń
  13. wszystko fajnie, tylko czemu ta patka się nazywa zakładka? zajrzałam tu bo byłam ciekawa co autor ma na myśli
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, patka inaczej klapka kieszeni, a to na pewno nią nie jest.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Sorry, wpadam pierwszy raz i się czepiam. Ale zakładka to też nie jest.
      Burda to nazywa tutaj patką http://www.burda.pl/wykroj/2015-burda-8-102
      Wypustka? Choć to słowo kojarzy mi się z wąskim paskiem i często obustronnym (tyle kieszenie spodni) albo pojedynczym na dole, gdy na górze jest klapka (marynarka).
      A.

      Usuń
    3. Przejrzałam sobie kilka burd i potwierdzę to co napisałam, że burda mało precyzyjnie to określa, bo za każdym razem inaczej, raz kieszeń na zakładkę, raz kieszeń z wypustką, kieszenie wpuszczane, kieszenie z patką, więc co do precyzyjności określenia to trochę duże pole nazewnictwa i manewru określeniami :)

      Usuń
  14. Używam nazewnictwa nie z burdy, bo tu akurat, co wykrój to inna nazwa, (patką wg. burdy może być wiele) ale z książek o krawiectwie, i dlatego użyłam takiej nazwy, bo wypustka to też raczej nie jest, a tam gdzie się doczytałam patka jest jako ruchoma część( czyli tzw klapka) przykrywająca uszytą pod spodem kieszeń.

    OdpowiedzUsuń
  15. płaszcz jest po prostu perfekcyjnie uszyty, to się wydaje wszystko takie proste ale dopiero jak patrzę na moje różne uszyte rzeczy to jest przepaść :) i zastanawiam się czy uda mi się kiedyś tak coś odszyć, napisz jak dojść do takiego poziomu w szyciu będąc samoukiem? z czego się uczyć itp. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak długo szyjesz, ale moja droga do takich umiejętności, była długa.
      Może dlatego, że jak zaczynałam, nie było dostępu do internetu, miałam jedynie niewielki dostęp do Burd, które też ciężko było zdobyć i to musiało mi wystarczyć. Chyba nie było dnia, żebym nie siedziała przy maszynie, i tak małymi kroczkami szyłam z wykrojów, nie powiem na początku mnóstwo rzeczy lądowało w koszu, ale z uporem maniaka próbowałam dalej i dalej. Nie zapomnę do końca życia, jak koleżanka w pracy (a nie pracowałyśmy w krawiectwie, ona miała mistrza krawieckiego) tłumaczyła mi składając kartkę papieru jak uszyć kieszeń, a ja po pracy biegłam do domu i od razu na gorąco próbowałam. Coś czasami podpatrzyłam w jakiś książkach krawieckich, ale starej daty, gdzieś dorwanych a tak przeważnie z Burd i metodą, prób i błędów. Wiem, że może wydawać się tak, jakbym nie chciała się podzielić, ale tak naprawdę wyglądała moja nauka. Największa była chyba moja determinacja i upór i nieziemska cierpliwość, którą mam do dziś jeżeli chodzi o szycie, jakoś to mnie uspokaja a nie denerwuje i może dlatego jakoś mi to wychodzi. Mam taką naturę, że będę czasami poprawiać coś w nieskończoność, aż zrobię to dobrze.
      Uważam, że najważniejsze jest aby się nie poddawać i dużo ćwiczyć, aby nabrać wprawy w prowadzeniu tkaniny, wtedy szwy będą równe i ładne, a to w krawiectwie podstawa. Poza tym, uszyłam w swoim życiu tyle rzeczy, że to już w setkach jak nie więcej trzeba było by liczyć, to i wprawę stad mam, czyli ciągły trening.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, ja szyciem zainteresowałam się w liceum, coś tam kombinowałam na Łuczniku mojej mamy, który był w domu, niewiele wtedy z tego wychodziło ale w ogóle mnie to nie zniechęcało :), potem zdałam na studia i kupiłam sobie pierwszą burdę (08/1999) no i się zaczęło podobnie jak u Ciebie, ciągle coś szyłam, próbowałam i próbowałam, potem jakieś książki itp. Raz sobie kupiłam nawet jakiś podręcznik do szkoły odzieżowej, w międzyczasie nauczyłam się tez robic na drutach. Można powiedziec że sama studiowałam drugi kierunek :) Ale po studiach poszłam do pracy, potem na podyplomowe i różne kursy związane z moją pracą zawodową i szycie poszło w całkowitą odstawkę na ładnych parę lat (czego dzisiaj trochę żałuję). I jakiś czas temu znowu wróciłam do szycia, uwielbiam to robic, odkryłam też oczywiście internet i blogi takie jak Twój które są kopalnią inspiracji i wiedzy. Na nowo się uczę. Moja praca nie daje mi tyle satysfakcji i przyjemności jak szycie, ale tak się jakoś to wszystko potoczyło, że zawodowo robię coś zupełnie innego. Też zawsze miałam taką cechę jak Ty, że jak już coś robic to jak najlepiej, porządnie, perfekcyjnie. Też czasem kombinowałam jak się dało bo mnie efekt nie zadowalał. Jak mam szyc to chcę to robic tak jak to widzę u Ciebie na blogu :) stąd moje pytanie jak można taki poziom osiągnąc dochodząc do tego samemu. Naprawdę gratuluję umiejętności bo mogę sobie wyobrazic ile w to pracy ciężkiej włożyłaś. Pozdrawiam, Ewa

      Usuń
    3. O pamiętam,Łucznik to też była moja pierwsza maszyna. Powiem tak jak już masz podstawy, musisz szyć jak najwięcej, dochodzić dzień po dniu do wprawy trenując,
      Jak będziesz miała pytania, pisz, zawsze chętnie pomogę :)
      Pozdrawiam Beata

      Usuń
  16. Beatko, dziękuję za wskazówki jak szyć płaszcz z kołnierzem z rewersem, jestem zadowolona ze swojego. :) Mam tylko problem z szytym właśnie płaszczem z Burdy 11/2013 m 102 z wełnianego flauszu. Otóż odznacza mi się linia łącząca odszycie przodu (które jest z zaszewką piersiową) z podszewką. Niestety zaszewka odznacza się na wierzchniej stronie materiału, co wygląda nieciekawe i sugeruje brak bielizny pod płaszczem...
    Ten płaszcz idzie mi jak po grudzie, bo wcześniej rękawy okazały się dużo za wąskie, więc modyfikowałam wykrój i wycinałam wierzchnie, dokupowałam ocieplinę i podszewkę... Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się coś podobnego? Jeśli możesz i podziel pomysłem jak się z tym kolejnym problemem uporać, bo trochę chce mi się płakać...
    A tak marzę, by móc go jeszcze w tym sezonie ponosić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyślij mi proszę, zdjęcie na poczte, bo nie bardzo rozumiem, w czym problem.

      Usuń
  17. Przymierzam się do uszycia swojego pierwszego płaszcza i tak trafiłam na Twój blog i jestem zachwycona. Na pewno w trakcie szycia i później będę tu częstym gościem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę sie, że tu trafiłas, w razie pytań pisz, zawsze służę pomocą :)

      Usuń
  18. Wspaniały blog! Trafiłam tu, bo chciałąm spróbować w końcu uszyć kieszeń z zakładką w kolejnym płaszczu. Przestudiowałam Twoje instrukcje - nie do przecenienia! Fantastycznie przygotowane, jasno wytłumaczone, świetnie obfotografowane. Wzięłam wszystkie Twoje rady do serca i uszyłam. Jestem zadowolona, powinnam niedługo wrzucić na bloga, ale mam pytanie odnośnie odszywania dołu płaszcza. Jakiś czas temu szyłam cienki płaszcz wełniany z cienką podszewką - pewnie trochę fartem, ale odszyło się wszystko świetnie. Teraz zastosowałam grubą podszewkę z ociepliną. I odszywanie dołu płaszcza było beznadziejne. Żałowałam, że nie podkleiłam dołu flizeliną, bo miałabym usztywnienie. A tak wszyłam podszewkę, ale zaprasowany dół zaczął się marszczyć, falować, tracić równą linię... Czy jest różnica we wszywaniu cienkiej i grubej/ocieplonej podszewki? Czy jednak zależy to wyłącznie od umiejętności? :) Jeśli tak, czy jest sposób, żeby okiełznąć jakoś taką grubszą podszewkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, za odwiedziny, cieszę się, że moje instrukcje przypadły Ci do gustu :) i na tyle jasno udało mi się to wytłumaczyć, że nie miałaś problemu z ich zrozumieniem. Dół płaszcza powinnaś koniecznie podkleić, bo przy grubszej podszewce to ona będzie grać pierwsze skrzypce i cieńszą wierzchnią warstwę będzie wywijać.
      Pozdrawiam serdecznie. W razie pytań pisz zawsze służę pomocą.

      Usuń
  19. Dziękuję za ekspresową odpowwiedź! Wbijam sobie zatem na zawsze głowy: podklejać, podklejać,podklejać!! I w ogóle to wczytując się w Twojego bloga i oglądając Twoje arcydzieła, byłam przekonana, że jesteś zawodową krawcową po super-hiper-szkołach! :) A przeglądjąc komentarze okazało się, że jesteś samoukiem! To świetna wiadomość dla wszystkich szyjących - jest nadzieja, że można osiągnąć mistrzostwo (no, trochę talentu też by się pewnie przydało) :) Pozdrawiam, będę zaglądać i oglądać z przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no można, jak sie jeszcze jest takim uparciuchem jak ja, to uwierz, ale jest to mozliwe :)
      zapraszam do zaglądania, co jakiś czas będzie zawsze jakaś instrukcja :)

      Usuń

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu