Lniana szmizjerka

Wiem, wiem, powiecie, że to już było...może tak ale nie do końca. Myślę, że szmizjerek już w tym roku nie będzie, ale len owszem, z którego...

Wiem, wiem, powiecie, że to już było...może tak ale nie do końca. Myślę, że szmizjerek już w tym roku nie będzie, ale len owszem, z którego między innymi jest ta dzisiejsza sukienka. 

Len jest taką materią, którą się albo kocha, albo nienawidzi, powiem szczerze, że ja chyba jestem tak  trochę w połowie drogi. Uwielbiam z niego szyć i  uwielbiam tez nosić, ale wymagać, żeby wyglądał  równiutko jak listek niestety nie mogę. Na pewno dopatrzycie się na zdjęciach zagnieceń, ale jeżeli wsiada się w takiej sukience do samochodu, to niestety cudów nie można się spodziewać. Mimo tego wg mnie ta tkanina ma coś w sobie, że wymięta czasami jak psu z gardła... ma swój urok i nawet elegancję. Staram się, żeby zawsze jakaś lniana rzecz wisiała w szafie na lato, ostatnio pozbyłam się spodni, które nosiłam latem na okrągło przez 3 lata...można? ... można !

W tym roku zaszalałam, i uszyłam lniano-bawełnianą koszulę, komplet z lnu, teraz szmizjerkę a mam jeszcze w zanadrzu sukienkę i lekką kurtkę, którą niedługo pokażę.

Do uszycia tej sukienki wykorzystałam LEN  kupiony w Natanie. Tym razem sukienka rozpina się do samego dołu, więc można manewrować guzikami. Na górę wykorzystałam formę, podaną poniżej, ma fajne cięcia i ciekawe kieszonki z patkami, co do samego dołu, tu wyrysowałam sobie sama po jednej kontrafałdzie z każdej strony, nie chciałam, żeby była zbyt obszerna, tu tez wszyłam podszewkę wiskozową, której już na górę nie dawałam. Do kontrastu dorzuciłam melanżowe, brązowe guziki.






You Might Also Like

22 komentarze

  1. Piękna sukienka!! Podziwiam i się nie mogę nadziwić, jak wszystko ładnie masz zawsze odszyte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, taka szmizjerka chodziła już za mną od pewnego czasu, ale zastanawiałam się ciągle czy szyć ja teraz czy jeszcze czekać, tylko nie wiem na co ? A co do szycia, zawsze staram się, aby moje rzeczy były dopiete na ostatni guzik :) bo w innym przypadku ich po prostu nie założę.

      Usuń
  2. Замечательное платье у вас получилось.У меня уже несколько лет лежит лён салатового цвета и я всё не решусь из него что-нибудь пошить.Может такую модель и сделаю на следующее лето.Заходите ко мне в гости http://lyly331978.blogspot.com.by/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję bardzo za komentarz :)
      Na pewno zajrzę do Ciebie :)

      Usuń
  3. Śliczna ta szmizjerka Beatko. Poprzednią też byłam zachwycona. Ja len kocham mimo tego ,że jak piszesz wygląda jak psu z gardła, ale ma coś w sobie. Właśnie jadę na zakupy i może będzie coś ciekawego.
    Pozdrawiam Ania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu, dlatego pisałam, że z lnem jest różnie. Cieszę się, że podzielasz moje zdanie. mam nadzieje, że coś upolujesz fajnego :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Uwielbiam len i o dziwo w tym roku nic nie uszyłam, ale im bardziej pognieciony tym ładniejszy, więc tym się zupełnie nie przejmuj. Sukienka jest piękna i szmizierki są zawsze wyjątkowe. Mam jedną w planach w tym roku, ale szukam materiału i jakoś nie trafiam na to co chcę. Bardzo ładnie wyglądają te guziki w zestawieniu z tym białym kolorem. Czy wszywałaś podszewkę na dół sukienki?
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję bardzo :)
      Anettko ile ja mam planów, ale się po prostu nie wyrabiam :)
      Najpierw myśłałam o białych guzikach, ale bałam się efektu fartucha szpitalnego :D
      Co do podszewki, tak jak napisałam powyżej, jest od pasa w dół wszyta wiskozowa podszewka :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Jest świetna, bardzo Ci pasują szmizjerki :) Guziki w kontrastowym kolorze i pasek robią fajny efekt, wyglądasz bardzo ładnie :) Ja akurat len bardzo lubię i zagniecenia absolutnie mi nie przeszkadzają. Myślę podobnie jak Anetta, że ma to swój urok :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, no własnie te zagniecenia niektórych wkurzają, ale ja tez uważam, że ma to swój urok i newet trudno sobie wyobrazić, że mogło by byc inaczej. Mi ogólnie chyba całkiem nieźle jest w takich lekko poszerzonych sukienkach , robią mi talię, która z wiekiem gdzies mi się zapodziała :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Śliczna sukienka, len to piękne włókno, zagniecenia muszą być i tyle. Moje uczucia względem lnu są ambiwalentne, doceniam go za urodę, ale nosić nie lubię, bo nawet jeśli widzę jak stylowo można wyglądać w lnianej odzieży, to i tak zagniecenia mnie denerwują. Ale np. japońskie modele, w których użyto lnu mnie zachwycają. Trudno mi się zdecydować :-) Pewnie len kreszowany byłby rozwiązaniem.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację ten kreszowany jest fajnym rozwiazaniem, on ogólnie w dotyku jest jakis inny, mam z takiego żakiet i bardzo go lubię, zauwazyłam, ze często w taki wpleciona jest lekko połyskujaca nitka.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Ej, w lnie najlepsze jest to, że on jest zawsze taki trochę gnieciuch. Jak jest wyprasowany na blachę, a wygnieciony tylko na tyłku od siadania, to coś jest nie tak ;) Przepiękna szmizjerka, a pomysł uszycia jej z lnu - genialny. No i tradycyjnie pięknie uszyta - w sumie to podziwiam, że Ci się chce takie pracochłonne modele szyć tak... hurtowo :D Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi pracochłonnymi rzeczami u mnie jest tak, proste szyje się szybko, ale jak uszyję coś zupełnie prostego to patrze i myślę, że mogłam bardziej sie postarać :D bo jakoś tak goło :)))) a te pracochłonne sa takie , ze trzeba im poświecić trochę więcej czasu, ale za to daja mi więcej satysfakcji no weź tu się zdecyduj :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Bardzo mi się podoba ta szmizjerka :) Fajny gatunek lnu wybrałaś, gniecie się stylowo :) Uwielbiam szmizjerki, zeszłej jesieni kupiłam cienki, granatowy batyst na szmizjerkę do pracy, ale jakoś nie udało mi się uszyć, wyjazdowe rzeczy miały w tym roku pierwszeństwo :) Wyglądasz w niej przebojowo :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłaś, gniecie sie stylowo ! Cieszę się, że sukienka Ci sie podoba :) Miałam uszyć też z granatowego batystu ale jakoś pod młotek poszedł ten jasny, może jeszcze ja troche ponoszę :) a jak nie bedzie na nastepny rok :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  9. Fantastyczna sukienka. Len wyglada stylowo i pasuje do takiego fasonu. Z paskiem i tymi ciemniejszymi guzikami - bomba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz i odwiedziny. Taka szmizjerka chodziła mi po głowie juz od jakiegoś czasu, i w końcu trzeba było zrealizować pomysł, szkoda , ze tak późno, może uda mi sie ja założyć w te lato jeszcze raz :)

      Usuń
  10. Ale sukienka! Co za kobieta! Rety, jak mi się podoba ta sukienka z tymi guzikami i paskiem. Cudo no! Ja tam nie chcę Ci słodzić zanadto (😉), ale jak dla mnie to możesz szyć tych szmizjerek, ile chcesz, a ja obiecuję, że wcale nie poczuję się znudzona, tym bardziej że przecież w międzyczasie szyjesz i pokazujesz tyle innych ciekawych rzeczy. A ja tam sobie lubię podpatrywać, co uszyłaś, bo każda z tych rzeczy może stanowić dla mnie inspirację 😊.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się Kasiu, że jesteś jedna z tych co się nie nudzą zagladając tu :) Tak jak pisałam ta juz jest ostatnio w tym roku, teraz już biorę się za coś innego, mam jeszcze dwie rzeczy z lnu, wrzuciłam już fotke na instagram, ale taką po łebkach więc nie za bardzo widać co to jest, ale uszyte jest, zdjęcia zrobione tylko teraz opisać. A teraz po głowie chodzi mi szyfon i jeans no zobaczymy co ja z niego wydumam :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  11. Стильно и элегантно! Красивое платье!

    OdpowiedzUsuń
  12. Szmizjerka pierwsza klasa, pięknie w niej wyglądasz. Widać że wykrój bardzo skomplikowany ale taka mistrzyni jak ty zawsze sobie rewelacyjnie poradzi ;-) Pozdrawiam i podziwiam

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu